znowu zastava

Minęło kilka miesięcy i zielona Zastava 1100 znów pojawiła się u mnie. Tym razem z niedającym się uruchomić silnikiem. Powód banalny, czyli brak paliwa w gaźniku. W zbiorniku jakieś 12-13 litrów. Ostatnio w zbiorniku było stare, zwietrzałe paliwo i już wtedy sugerowałem czyszczenie. Z zeznań przedstawiciela właściciela auta wynikało, że paliwo zostało zużyte do końca, „wypalone” aż do zgaśnięcia silnika. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pozostawiono auta na kolejny miesiąc bez paliwa. W efekcie odparowania resztek benzyny w układzie skleiły się zaworki pompy paliwa i uniemożliwiły nie tylko jej prawidłową pracę, ale nawet sam przepływ. I nie ma tu znaczenia, że poprzednio założyłem nową pompę. Pojawiły się jakieś dziwne osady

W tej sytuacji postanowiłem zdemontować również sam zbiornik paliwa. Już dotknięcie łącznika rury wlewu spowodowało taki efekt

Po zlaniu paliwa do pojemnika mamy z kolei taki widok

Te ciemne plamy to oczywiście woda zabarwiona rdzą ze zbiornika. Pojemnik jest koloru niebieskiego, stąd takie tło. Wnętrze zbiornika jest skorodowane

Zdjęcia nie oddają stanu faktycznego, dość trudno(dla mnie) jest doświetlić to co jest w środku, ale zbiornik faktycznie wymaga gruntownej reanimacji

Technologia FERTAN umożliwia taką naprawę i jednoczesne zabezpieczenie przed dalszą korozją, więc poradzę sobie z tym problemem

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

gość

Prace przy spalonym 124 dobiegają końca. Niestety nie bez niespodzianek. Po odpaleniu silnika, po zagrzaniu, pokazał się brzydki wyciek oleju spod głowicy. To tym bardziej dziwne, że również korpus silnika był planowany, więc nie wchodziła w grę żadna ewentualna nierówność powierzchni. Olej pojawił się w przedniej części silnika, na styku głowicy i korpusu, oczywiście tam gdzie jest cieplej, czyli od strony kolektora wydechowego. Nie pozostało nic innego, jak zdjąć głowicę ze świeżo zmontowanego silnika. To uszczelka okazała się wadliwa, niestety takie rzeczy się zdarzają, na szczęście rzadko. Z tego co pamiętam(to już było „chwilę” temu) zastosowałem uszczelkę „p/t” Ajusa, prawdopodobnie inna nie była wtedy dostępna „na szybko”. To kolejny dowód, że należy unikać takich „dobrodziejstw”. Tym razem została założona uszczelka firmy REINZ

Przepraszam za niewyraźne zdjęcie, nie zauważyłem poruszenia aparatu, a innego nie mam.

Po kolejnym odpaleniu, odpowietrzeniu układu chłodzenia, co w tym pojeździe nie jest rzeczą łatwą, usterka więcej się nie pojawiła.

Można było wrócić do montażu wnętrza. To bardzo niewdzięczne zajęcie, podziwiam cierpliwość Łukasza…

W pewnym momencie okazało się, że pojawił się nadzorca, który postanowił sprawdzać przebieg prac na bieżąco

Ptaszysko najwidoczniej przyleciało potowarzyszyć i dodać otuchy w tej jakże niewdzięcznej pracy

Absolutnie nigdzie się nie wybierało, nie peszył go również aparat fotograficzny i moja bliska obecność. Najwidoczniej spodobało mu się miejsce, musiał poczuć się w nim bezpiecznie. Dał się złapać, poczochrać „za uszkiem” i po postawieniu nadal przyglądał się pracom warsztatowym

Zrobiliśmy sobie przerwę na kawę, po powrocie gołębia już nie było. Albo obraził się, że nie został zaproszony na poczęstunek, albo doszedł do wniosku, że „co tak będzie tu sam siedział” i po prostu odleciał, a może to to była chwila odpoczynku w trakcie trwania jakiegoś lotu? Nie zmienia to faktu, że były to bardzo sympatyczne odwiedziny towarzyskiego gołąbka.

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Święta

Spokojnych, zdrowychi rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy życzę wszystkim czytelnikom. Oczywiście mokrego poniedziałku, ale o to zadba chyba sama natura

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Automobilista 4/2016

I pojawił się finał zeszłorocznej sesji zdjęciowej dla czasopisma Automobilista. Do wspomnianej sesji doszło w czasie wystawy Classic Moto Show 2015. Wystawiałem wówczas cztery samochody, czyli Autobianchi A112 ABARTH, Fiat 500 ABARTH, Fiat 850 Sport Coupe i Fiat 850 Sport Spider. Na zdjęcia „załapał się” ten ostatni. Teraz zdjęcia uzupełnione świetnym artykułem zostały opublikowane w czwartym numerze miesięcznika. Merytorycznie artykuł bez zarzutu, dodatkowo autor dysponuje świetnym piórem. Jestem pod wrażeniem i mogę jedynie podziękować za wspaniałą prezentacje tego modelu auta, na łamach pisma. Jest to chyba pierwsza tak obszerna prezentacja Spidera 850.

Niestety czeka mnie jeszcze kilka poprawek w tym aucie, co wcale mi się nie podoba. Muszę je zrobić przed zbliżającym się sezonem. Jazda z nie do końca sprawną skrzynią biegów nie należy do przyjemnych… To oczywiście wiąże się z niemałymi kosztami, a środków finansowych jak zawsze brakuje.

Wracając do tematów bieżących to nie ma żadnych „rewolucji”. Nadal realizujemy rozpoczęte projekty, czyli dwa i pół Spidera 850, końcowe prace przy uruchomieniu spalonego 124 i Zastawę 1100.

Napisałem, że jest dwa i pół Spidera 850, bo ta połowa to moje podwykonawstwo, dotyczące jedynie części mechanicznej i pomocy w kompletacji części.

Niestety wszystkie trzy auta będą w kolorze czerwonym. Próbowałem namówić właścicieli na jakieś inne kolory, ale w tym przypadku mój dar przekonywania okazał się niewystarczający. Cóż, porażki są wkalkulowane w tą działalność i trzeba się z nimi pogodzić.

Kilka zdjęć zespołu napędowego Zastawy 1100:

Na początek silnik, oczywiście po kapitalnym remoncie, bez żadnych „skrótów”

Głowica po profesjonalnej regeneracji, z wymienionymi gniazdami zaworów, po to by nie trzeba było dodawać żadnego dodatku do paliwa. Wiem, że ortodoksi najchętniej by mnie za to ukamienowali, oni jeździliby na paliwie z „epoki”, najlepiej ze starych zapasów, o środkach smarnych już nie wspominając

Uszczelka głowicy też nie jest jugosłowiańska…

Podobnie pompa oleju, oczywiście nowa

A tak wygląda to wszystko „w kupie”

Również blok napędowy, który zatarł się z powodu oleju „z epoki”(nikt go nie wymieniał, bo przecież był dobry)

dostał „całe stado” nowych części

Do Zastawy wrócę w drugiej połowie roku, jak nadwozie zostanie przywiezione od lakiernika i zacznie się montaż auta. Te zdjęcia umieściłem jedynie po to, żeby post nie był całkiem nudny

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Żółtek

I nastąpiła wymiana, zabrano czerwonego malucha, a zostawiono żółtego. To czysta oszczędność, nie było pustego przebiegu lawety. Tym razem przywieźli „przechodzonego” malca, z gigantycznym przebiegiem 198km.

Środek wygląda tak samo jak w poprzednim, nawet instrukcja obsługi jest w tym samym miejscu

Ogólnie autko wygląda tak, oczywiście znów zdjęcia bez tablic rejestracyjnych

W bagażniku porządek, jak w każdym nowym maluchu

To samo po otwarciu drzwi

Oczywiście seria limitowana i numer kolejny z ostatniej partii tysiąca egzemplarzy

Poprzedni, czerwony miał numer 0217, chyba.

Komora silnika zakurzona, ale nie ma żadnych wycieków(jeszcze). Gaźnik trochę brudny, ale po takim przebiegu nie ma się czemu dziwić

Od strony wydechu też nie ma żadnych wycieków, co nie jest wcale takie oczywiste. Ci z czytelników, którym dane było posiadać taki pojazd doskonale wiedzą o czym mówię

Teraz kilka zdjęć dla niedowiarków. Wnęka koła

Widok przedniej części podłogi, od dołu oczywiście

Te brązowe plamy to nie „ruda” tylko „Fluidol”, taki środek do zabezpieczania profili zamkniętych.

Tak autko wygląda w części tylnej

I z drugiej strony

A tak z samego przodu, cały czas mówię o najbrzydszej części każdego samochodu, czyli o podwoziu

Obsługa ograniczyła się do wymiany olejów, wyczyszczenia i wyregulowania gaźnika, luzów zaworowych i skontrolowania czy coś przypadkiem się nie urywa. Z fabryki często wyjeżdżały samochody nie poskręcane.

To tyle, jeśli chodzi o samochody nowe

Czas wracać do rzezywistości

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Stary-nowy maluch

Trafił do mnie maluch, czerwony, z limitowanej edycji „happy end”. Auto wyprodukowane w 2000 roku, z przebiegiem… 7km, tak SIEDEM. Powód wizyty, to niemożność uruchomienia silnika

Samochód jest faktycznie nowy, oczywiście jest zakurzony, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia

Akumulator nowy, wskaźnik pokazuje ‚pół baku”, więc powodem nie jest defekt blondynki.

Po zdemontowaniu pokrywy zaworów też nie zauważyłem niczego niepokojącego, luzy zaworowe wprawdzie „w polu”, ale nie na tyle, żeby silnik odmawiał współpracy

Szybko okazało się, że gaźnik jest „suchy”, czyli nie dostaje paliwa. Próba przedmuchania przewodu paliwowego sugerowała jakiś poważny problem, ciśnienie 8 Atm. nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Pozostało zdemontować zbiornik. Już po wyjęciu zobaczyłem dziwne „gluty” w rurze odpowietrzenia zbiornika

Potem było już tylko gorzej. „Smok” był pozbawiony filtra wstępnego, ale za to miał coś takiego

Teraz będzie trochę lepiej widać

Ponieważ jest to ostatnia seria, „najnowocześniejsza”, wiec siatkę metalową, z której wykonany jest filtr zastąpiono plastikową. Może gdyby samochód był eksploatowany paliwo nie rozpuściłoby tworzywa, w tym miejscu należałoby się zastanowić jaki jest prawdziwy skład chemiczny oferowanych paliw… Oczywiście trzeba było zamontować nowy czujnik, ale… również do nowego zbiornika paliwa, którego zdobycie jest niezłym wyczynem. Tu należy zaznaczyć, że w tym samochodzie można było zamontowanie jedynie nowy i fabryczny zbiornik, nie ma mowy o zamontowaniu żadnego zamiennika. Wewnątrz już pokazała się korozja, co również świadczy o jakości naszej rodzimej motoryzacji…

W gaźniku też odłożyły się pokłady rozpuszczonego tworzywa, powodując bardzo skuteczne zaklejenie kanałów

Najprościej byłoby wymienić również gaźnik, ale zdobycie nowego gaźnika do wersji elx graniczy z cudem. Musiałem więc usunąć tą substancję. Oczywiście usunięcie jej z komory pływakowej nie stanowiło problemu, ale jak wcześniej wspomniałem znalazła się ona w kanałach wewnętrznych gaźnika. Udało się udrożnić gaźnik dopiero po dwóch godzinach kąpieli w myjce ultradźwiękowej, w temperaturze 55 stopni. Niestety efektem ubocznym tak długiej i gorącej kąpieli była zmiana barwy stopu, z którego jest wykonany gaźnik. Cóż, nie ma nic za darmo, najważniejsze że udało się przywrócić to urządzenie(gaźnik) do stanu pełnej sprawności. Po wymianie płynów eksploatacyjnych, kontroli podstawowych podzespołów, które mogły ulec uszkodzeniu nie z powodu przebiegu, tylko wieku, samochód wrócił do właściciela, oczywiście na lawecie

Znowu zdjęcia są tylko te, na których nie widać tablic rejestracyjnych

 

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Zastawa 1100

Nigdy nie podejrzewałem, że przyjedzie do mnie taki samochód, w dodatku na dość poważną naprawę. Kontakt nawiązałem na starcie honorowym do 49-go Rajdu Żubrów. Podszedł do mnie bardzo sympatyczny pan i zapytał, czy nie pomógłbym uruchomić Zastawy. Umówiliśmy się na kontakt telefoniczny po rajdzie. Nie spodziewałem się odzewu, więc jakież było moje zdziwienie, gdy zadzwonił telefon. Umówiłem się w Krakowie na oględziny auta. Jak zobaczyłem, to oszalałem z zachwytu. Samochód w pełni odbudowany za niemałe pieniądze, w kolorze zielonym, takim że jak krowa zobaczy to dostaje czkawki, ale to oryginalny kolor tego samochodu. Nie będę pisał kto jest właścicielem, bo nie dostałem takiego upoważnienia. Zdęcia też pokazuję takie, na których nie ma numeru rejestracyjnego. To jedynie udokumentowanie, że takie auto było u mnie

Kolor jak widać jest dość „nietuzinkowy”.

Wnętrze wykonane „na bogato”, czyli w skórze, szkoda tylko że tapicer się nie popisał

Skóra króluje wszędzie, co według mnie jest takim sobie pomysłem, ale to właściciel decyduje jak ma wyglądać jego samochód. Można jedynie zasugerować jakieś rozwiązania

W komorze silnika też wszystko jest na swoim miejscu, wrażenie psuje jedynie nieudolnie dorobiona śruba mocująca koło zapasowe

Ta śruba to pierwszy przejaw inwencji twórczej wykonawcy tej odbudowy, kolejne są niestety dużo gorsze. Auto było restaurowane jakieś osiem lat temu, czyli w czasach kiedy części do zastawy były dużo łatwiej dostępne niż obecnie. Dorabianie stabilizatora silnika w oparciu o jakieś dostępne silent-blocki jest porażką, zwłaszcza gdy wiąże się ze zniszczeniem punktów mocowania. Jeden z nich jest w nadwoziu. Pomijam już fakt, że przeróbka zmniejszyła wytrzymałość wspomnianych punktów.

„Fachowiec” zadał sobie trud i dotoczył specjalne śruby, które miały zapewnić „wytrzymałość”

A tu od strony silnika

W oryginalnej wersji stabilizator jest mocowany za pomocą śrub M8. Oczywiście dorobiona śruba tez na końcu ma taki gwint.

Silnik miał zrobiony remont, ale już nikt nie zadbał o całość. Sprzęgło w stanie agonalnym

Wałek rozrządu „woła o pomstę do nieba”

Dodam, że po remoncie auto zrobiło jakieś 500 km, tak pięćset, więc nie może być mowy o naturalnym zużyciu. Nie wiem kto robił ten remont, ale powinien się zastanowić, czy nie zająć się jakąś inną działalnością, mniej szkodliwą dla klientów.

Niestety dość rzadkie użytkowanie samochodu poskutkowało pojawieniem się korozji na gładziach cylindrów

Głowica tez nie wyglądała najlepiej

Podobnie tłoki, choć te po umyciu okazały się być w bardzo dobrej kondycji

Ale stan szpilek już świadczy o niechlujstwie mechanika wykonującego naprawę. Pomijając sensowność wymiany, można było pozbyć się tych pokładów rdzy. Od czasu remontu układ chłodzenia był zalany płynem, a nie wodą, wiec taki stan rzeczy nie jest wynikiem czasu i eksploatacji

Podobnie jak nie zamontowanie dość istotnej rurki odpowietrzenia skrzyni korbowej, pewnie ktoś zgubił, albo uznał tą część za nieistotną

Naprawa ograniczyła się do honowania cylindrów, założenia nowych pierścieni i pełnego remontu głowicy. Oczywiście wałek rozrządu został zregenerowany w profesjonalnej firmie. Zostało również zamontowane nowe sprzęgło, rozrząd, pompa paliwa

Kompleksowej naprawie został poddany również blok napędowy

W przypadku tego podzespołu nie można mieć do nikogo pretensji, bo nigdy nie był remontowany, został zamontowany taki, jaki udało się znaleźć.

W trakcie trwania naprawy zlecenie zostało rozszerzone o zmuszenie hamulców do działania. zaczęliśmy od wymiany szczęk, bębnów i łożysk piast w kołach tylnych. I tu znowu pytanie, dlaczego nie zostało to zrobione przy odbudowie samochodu? Przecież to nie była restauracja „budżetowa”

Próba odpowietrzenia układu i… okazało się, że pompa hamulcowa „stoi”. Demontaż i znowu odbudowa polegała na pomalowaniu starego „syfa”(przepraszam za określenie, ale tylko ono oddaje stan tej części)

Dopiero osłona gumowa świadczy o wiekowości tej części

Takie podejście jest o tyle niezrozumiałe, że w Zastawie, czy w Fiacie 128 elementy układu hamulcowego są współwymienne z Fiatem 126 i 125, a wiec z samochodami produkowanym w Polsce, do których nadal części są dostępne bez większych problemów.

Ten samochód to kolejny przykład podejścia niektórych firm do kwestii odbudowy samochodu zabytkowego.

Podobno firma, która przeprowadziła ta odbudowie już nie istnieje… i bardzo dobrze

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Nowy Rok

PRAWIE WSZYSTKIM CZYTELNIKOM ŻYCZĘ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2016, ŻEBY NIE BYŁ GORSZY NIŻ MIJAJĄCY. REALIZACJI WSZELKICH PLANÓW, SPEŁNIENIA MARZEŃ.

Postaram się w miarę regularnie dodawać jakieś wpisy na tym blogu, to takie obaczymy postanowienie noworoczne. Zobaczymy na jak długo wystarczy mi zapału…

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Żubry 2015

49-tą edycję Rajdu Żubrów mam już za sobą. Warunki pogodowe nie rozpieszczały, choć było ciepło. Niestety deszcz dał się chyba wszystkim we znaki. Po bardzo długim okresie suchej pogody, opady spowodowały że na drogach zrobiło się naprawdę bardzo ślisko. Próby sportowe 4 i 8, czyli Góra Makowska sprowadzały się do „walki” o utrzymanie się na drodze.

Auto wróciło „brudne jak świnia”, ale całe co w takich imprezach wcale nie jest takie oczywiste

z tyłu wygląda jeszcze gorzej

Całość udało się przejechać bez spóźnień na PKC, co wcale nie było takie łatwe. Ostatni odcinek dojazdowy do Zakopanego również dostarczył sporej ilości stresu. Udało nam się mieć jedynie 4-ro minutowy zapas. Na odcinku o długości 95km to naprawdę niewiele.

„Czasówki” czyli odcinki wyścigowe jechane na czas też wyszły nieźle, czego dowodem jest miejsce „na pudle”

Zważywszy, że samochód ma pojemność silnika 982ccm, a jechało w klasie do 1400ccm z takimi samochodami jak Lancia Fulvia 1300, Fiaty 128 SC 1300, czy Citoen AX 1,4 GT, osiągnięty wynik bardzo cieszy

Podsumowując, chyba słuszną decyzją było przypomnienie o istnieniu tego samochodu. Wiele osób sądziło, że auto już nie istnieje. W moje opowieści o możliwościach tego samochodu chyba również mało kto wierzył…

Podziękowanie dla pilota Michała, który w swoim debiutanckim, „szybkim” rajdzie naprawdę się sprawdził. Sukces zawdzięczam również Jurkowi, który dostarczył paliwo.

To ostatnia impreza w tym roku, czyli koniec „nieuzasadnionych” kosztów. Czas wracać do realnego świata…

I jeszcze tylko wyniki w mojej klasie:

KLASYFIKACJA KLASY 1 GRUPA 3
Nazwisko i Imie Samochód Gr/Kl Napęd Wsp. PS1 PS2 PS3 PS4 PS5 PS6 PS7 PS8 SUMA KARY WYNIK MIEJSCE
Andrzej Kowalski                                       Michał Popiel Autobianchi A 122 Abarth 3/1 FWD 0,93 63,6 83,6 101,1 94,0 70,7 92,4 107,2 102,4 665,0 0 665,0 1
Michał Szerla                             Kościółek Marcin Citroen AX 3/1 FWD 1,00 57,6 83,3 94,9 86,5 66,2 85,5 102,2 100,8 677,0 0 677,0 2
Rosario Bossoni                       Fiorella Tosoni Lancia Fulvia Coupe HF 3/1 FWD 1,00 65,1 86,4 94,3 82,9 65,8 86,9 141,0 89,2 711,6 0 711,6 3
Artur Burtan                                 Rafał Zaręba Fiat 12 Sport 3/1 FWD 1,00 66,9 87,1 102,1 98,3 73,6 98,3 111,1 113,6 751,0 0 751,0 4
Paweł Kobylański                   Magdalena Zółtowska Fiat 128 SL 3/1 FWD 1,00 68,5 93,4 108,0 108,5 80,4 101,2 113,1 110,7 783,8 0 783,8 5
Tomasz Lubowiecki               Robert Wyszkowski Fiat 500 3/1 RWD 0,93 76,3 95,6 113,7 118,2 83,3 103,1 117,8 119,5 769,6 20 789,6 6
Zaszufladkowano do kategorii WPISY