Powrót

Wreszcie po wielu latach dwa samochody wróciły z banicji. Mowa o Fiacie 126 grupy 2-giej i o Autobianchi A112 ABARTH.

Maluch stał w szklarni przez ostatnie trzy lata, natomiast A112 przez siedem. Ależ ten czas pędzi…

Najbardziej zaskoczył mnie maluch. Po podłączeniu akumulatora, który przez cały czas był obecny w aucie i wymianie przewodu wysokiego napięcia między cewką zapłonową a kopułką, auto odpaliło „od strzała”, niech mi ktoś powie, że maluch to złe auto…

Z A112 było już trochę gorzej, akumulator padł definitywnie, ale trudno się dziwić skoro miał 10 lat. Oczywiście przewody wysokiego napięcia też trzeba było wymienić, bo stały się smakowitym kąskiem dla kuny. U siebie też mam kunę, ale jest bardziej cywilizowana i za przewody się nie bierze, no chyba że mnie lubi i dlatego daje spokój moim samochodom.

Pierwszą czynnością po przywiezieniu aut było mycie, oczywiście przy użyciu myjki wysokociśnieniowej.

Akumulator w malcu wymagał naładowania, co raczej nie powinno dziwić

Bianka dostała nową baterię, zwłaszcza, że oba auta będą eksploatowane jeszcze w tym roku, przynajmniej takie są plany.

Ależ ja się stęskniłem za tym autkiem

Ponieważ już nie mam miejsca na podwórku, samochody powędrowały do ogrodu, inni mają krasnale…

Czeka mnie jeszcze przywiezienie Hondy N600. Byłaby już u mnie, gdyby nie fakt, że osy zrobiły sobie w niej dwa gniazda, więc trzeba było najpierw poczęstować je chemią i poczekać aż wyginą. Planowany powrót w poniedziałek, oczywiście jeśli lokatorzy nie przeżyli „napalmu”.

Dziś odbyły się oględziny malucha i bianki pod kątem zmiany koloru tablic rejestracyjnych na żółte. Mam nadzieję, że cała procedura nie będzie trwała zbyt długo.