Rajd Żubrów – przygotowania

49-ty Rajd Żubrów zbliża się wielkimi krokami, ponieważ wymyśliłem sobie udział w tegorocznej edycji, należało przystąpić do poważniejszych przygotowań. Jak już wcześniej wspomniałem, tym razem postanowiłem przypomnieć o istnieniu samochodu Autobianchi A112 ABARTH. To wiąże się ze sporą ilości pracy, samochód nie był użytkowany od 2008-go roku… Samochód jak stoi też ulega zużyciu, choć zupełnie innemu niż w trakcie eksploatacji. Pojawiają się problemy w miejscach, o których na co dzień się zapomina. Na szczęście silnik był zabezpieczony, więc tu nie ma żadnych niespodzianek. Niestety w układzie napędowym trzeba było wymienić gumowe osłony przegubów, im postój i dość duże zmiany temperatur wyraźnie zaszkodziły. Guma ma to do siebie, że się starzeje…

Auto wygląda fajnie

Z boku również

ale problemy z osłonami gumowymi w układzie napędowym nie były jedynymi. Kolejne niedomaganie to chłodnica cieczy, która po prostu zgniła. Oczywiście nie straciła szczelności, ale lamelki które były stalowe absolutnie zablokowały przepływ powietrza przez ten, dość istotny, element układu chłodzenia. Jedynym rozwiązaniem była wymiana chłodnicy na nową. Na szczęście kilka lat temu kupiłem takową, nie podejrzewając że sam będę jej potrzebował.

Testy drogowe ujawniły kolejny problem, tym razem z oponami. Nie ukrywam, że te na których stoi auto nie grzeszą nowością (2006), ale łudziłem się że tą imprezę jeszcze „objadą”. Niestety przekroczenie prędkości 130 km/h skutkuje wibracjami całego samochodu. Auto stało przez ostatnie sześć lat i jak przyjechałem po nie, okazało się, że opony są bez powietrza. Wprawdzie nie miały go „tylko na dole”, ale opony chyba straciły profil. Tego nie widać gołym okiem, nie ma również problemu z wyważeniem kół, ale widocznie po przekroczeniu jakichś „magicznych” obrotów siła odśrodkowa robi swoje… Chyba trochę za późno zdecydowałem się na gruntowny przegląd, co poskutkowało niespodziankami, o kosztach już nie wspominając.

Ze spraw bardziej przyziemnych, to trwa składanie czerwonego Spidera, które również pełne jest niespodzianek. Niepozabezpieczane szpilki i otwory gwintowane, zalane lakierami to już norma, choć i tak jest ich mniej niż było w moim. Widać lakiernicy wzięli sobie do serca moje krytyczne uwagi i coś tam pozaklejali, szkoda że po położeniu podkładu.

Niestety są problemy natury blacharskiej. Został źle wspawany element, przez który przechodzi wlew paliwa

i jest poważna kolizja z rurą wlewu, która jest integralną częścią zbiornika

Trzeba będzie częściowo usunąć ten element, co oczywiście nie będzie łatwe, bo dostęp jest delikatnie mówiąc ograniczony.

Montaż przedniego zawieszenia przeszedł „bezboleśnie”, wszystko pasowało, łącznie z belką resora(tylko ja wiem dlaczego)

Resor jest taki jaki mi dostarczono, bo jest(podobno) dobry i nie wymaga ingerencji… Zobaczymy jak to będzie 🙂

Są już przewody hamulcowe

pompa

i oczywiście zestaw PEDAŁÓW

zostało też zamontowane zawieszenie tylne, choć jeszcze niekompletne

„Przy dobrych wiatrach” w przyszłym tygodniu może uda się zainstalować zespół napędowy…

Oczywiście właściciel uważa, że z jego autem absolutnie nic się nie dzieje. No cóż, zdążyłem się przyzwyczaić do takich ocen i nie robią na mnie większego wrażenia