Żółtek

I nastąpiła wymiana, zabrano czerwonego malucha, a zostawiono żółtego. To czysta oszczędność, nie było pustego przebiegu lawety. Tym razem przywieźli „przechodzonego” malca, z gigantycznym przebiegiem 198km.

Środek wygląda tak samo jak w poprzednim, nawet instrukcja obsługi jest w tym samym miejscu

Ogólnie autko wygląda tak, oczywiście znów zdjęcia bez tablic rejestracyjnych

W bagażniku porządek, jak w każdym nowym maluchu

To samo po otwarciu drzwi

Oczywiście seria limitowana i numer kolejny z ostatniej partii tysiąca egzemplarzy

Poprzedni, czerwony miał numer 0217, chyba.

Komora silnika zakurzona, ale nie ma żadnych wycieków(jeszcze). Gaźnik trochę brudny, ale po takim przebiegu nie ma się czemu dziwić

Od strony wydechu też nie ma żadnych wycieków, co nie jest wcale takie oczywiste. Ci z czytelników, którym dane było posiadać taki pojazd doskonale wiedzą o czym mówię

Teraz kilka zdjęć dla niedowiarków. Wnęka koła

Widok przedniej części podłogi, od dołu oczywiście

Te brązowe plamy to nie „ruda” tylko „Fluidol”, taki środek do zabezpieczania profili zamkniętych.

Tak autko wygląda w części tylnej

I z drugiej strony

A tak z samego przodu, cały czas mówię o najbrzydszej części każdego samochodu, czyli o podwoziu

Obsługa ograniczyła się do wymiany olejów, wyczyszczenia i wyregulowania gaźnika, luzów zaworowych i skontrolowania czy coś przypadkiem się nie urywa. Z fabryki często wyjeżdżały samochody nie poskręcane.

To tyle, jeśli chodzi o samochody nowe

Czas wracać do rzezywistości