zaległości

Impreza w Pradze już za nami, wiec chyba czas wrócić do zaległości, których nazbierało się trochę w czasie mojego milczenia. Prawdę mówiąc nie mam jeszcze pomysłu od czego zacząć, żeby to się jakoś „kupy” trzymało ale myślę, że jakoś sobie z tym poradzę. No tak, w końcu przestałem pisać prawie trzy lata temu, chyba zajmie mi trochę czasu nadgonienie tych lat…

Jednak będzie losowo. Wybór padł na silnik Polskiego Fiata 125p. Silnik zabudowany w pojeździe zabytkowym, czyli na „żółtych blachach”. Samchód bierze udział w całym cyklu Rajdów na Regularność. Wbrew pozorom nie są to wcale łatwe imprezy, po mimo że prędkości średnie nie mogą przekraczać 50 km/godzinę, ale jak wspomniałem sa to prędkości średnie mierzone na całym odcinku pomiarowym(RT), a trasy tych rajdów nie prowadzą autostradami, tylko drogami lokalnymi, nierzadko takimi o „dziesiątej kolejności odśnieżania” .Ale dość o specyfice imprezy, kiedyś już opisywałem na czym polega taki rajd.

Wracając do tematu, dostałem silnik wymontowany z samochodu ze zleceniem przeglądu i ewentualnej naprawy. Samochód był po RMCH, czyli historycznej edycji Rajdu Monte Carlo. Też już kiedyś pisałem o tym rajdzie. Właściciel twierdził, że oddaje mi silnik, z którym nie ma żadnych problemów, a mechanik który zajmuje się tym samochodem stwierdził, że nic nie trzeba z tą jednostką robić.

Przystąpiłem do rozbiórki i weryfikacji. Na początku zobaczyłem łańcuch rozrządu, który… był zamontowany odwrotnie. No cóż, można i tak

DSC08086

Dla ułatwienia powiem, że silnik kręci się w prawo, Pazurki wyciszacza powinny znajdować się od strony obudowy rozrządu, a nie od strony korpusu silnika, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia, natomiast fakt że były ustawione „pod prąd” już nie jest obojętne. Przede wszystkim nie spełniały swojego zadania, a po drugie takie ustawienie to proszenie się o kłopoty w przypadku, gdy któryś z tych „pazurków” się poluźni i „stanie okoniem” w dość ciasnej przestrzeni. Po zdjęciu zespołu kół i łańcucha ukazał się taki widok

DSC08091

Brak jednego elementu wyciszacza, oczywiście obrócił się i właściciel miał sporo szczęścia, że nie skończyło się to bardzo poważnym uszkodzeniem silnika.

Pazurek znalazł się w misce olejowej wraz z innymi elementami świadczącymi o dość mizernej kondycji jednostki napędowej

DSC08092

Ogólnie silnik kwalifikował się do naprawy głównej, po mimo zapewnień wspomnianego mechanika, o świetnym stanie „motoru”.

Wszędzie złogi starego, zużytego oleju, nie wykluczone że to jeszcze pozostałości po olejach Selektol, czyli wiodącego produktu minionej epoki

DSC08088 DSC08089 DSC08090  DSC08093 DSC08094 DSC08095 DSC08096 DSC08097 DSC08098 DSC08099 DSC08100

Panewki też nosiły ślady obecności „ciał obcych” w układzie smarowania

DSC08101

To są „idealne” panewki korbowodowe

DSC08102 DSC08103 DSC08104

Podobnie tłoki ze śladami zatarć, ilość nagaru na denkach też była imponująca

DSC08105

Wał korbowy oczywiście krzywy, ale to częste zjawisko w tych silnikach, których konstrukcja sięga roku 1938, czyli jest to „motor papa Mussolini”, jak nazywają go Włosi.

Kontrola stanu silnika skończyła się więc pełnym remontem kapitalnym, czy jak ktoś woli naprawą główną. Oczywiście nowe tłoki, szlif, rozrząd i cała masa innych części

DSC08167 DSC08168 DSC08169

Głowica wymagała wymiany wszystkich zaworów, sprężyn i oczywiście spawania

DSC08170 DSC08171 DSC08172 DSC08173 DSC08174 DSC08175 DSC08176 DSC08177

Zgodnie z życzeniem właściciela został zmodyfikowany wałek rozrządu, co okazało się błędem.

DSC08178 DSC08179

Po odebraniu ode mnie silnika tenże wrócił do mechanika opiekującego się tym autem w celu zamontowania. I… „zaczęły się schody”. Na początek „nie dało się” go uruchomić. Pojechałem i uruchomiłem przypominając, że zgodnie z umową samochód ma pojawić się u mnie w celu dokonania niezbędnych regulacji. Tak się nie stało, bo „Pan Kaziu” przecież potrafi… Potem były pretensje o brak osiągów w zakresie do 3000 obrotów/minutę. Silnik z „szybszym” wałkiem miał się zachowywać jak „diesel”. Dość dziwne oczekiwania od usportowionej jednostki… Ponieważ nie było woli ze strony właściciela by przywieźć samochód do mnie zasugerowałem wymianę wałka rozrządu na seryjny, co oczywiście zrobił „Pan Kaziu” pozbawiając właściciela gwarancji. Tak też można, na szczęście nie było żadnego defektu silnika, wiec nie było też pretensji.

Potem były jeszcze podziękowania za bardzo dobrze wyremontowany silnik, który „chodzi” jak zegarek i na ostatnim RMCH nie było żadnych problemów z mocą. Ogólnie „ochy i achy”. Na szczęście już nie będzie współpracy z tym panem.