O Veteranauto

Od zawsze zwiazany byłem ze wszystkim co jeździ. Z biegiem lat zająłem się starszą motoryzacją i chyba był to słuszny wybór. W dobie komputerów coraz mniej osób wie jak naprawdę to wszystko działa...

Żubry 2015

49-tą edycję Rajdu Żubrów mam już za sobą. Warunki pogodowe nie rozpieszczały, choć było ciepło. Niestety deszcz dał się chyba wszystkim we znaki. Po bardzo długim okresie suchej pogody, opady spowodowały że na drogach zrobiło się naprawdę bardzo ślisko. Próby sportowe 4 i 8, czyli Góra Makowska sprowadzały się do „walki” o utrzymanie się na drodze.

Auto wróciło „brudne jak świnia”, ale całe co w takich imprezach wcale nie jest takie oczywiste

z tyłu wygląda jeszcze gorzej

Całość udało się przejechać bez spóźnień na PKC, co wcale nie było takie łatwe. Ostatni odcinek dojazdowy do Zakopanego również dostarczył sporej ilości stresu. Udało nam się mieć jedynie 4-ro minutowy zapas. Na odcinku o długości 95km to naprawdę niewiele.

„Czasówki” czyli odcinki wyścigowe jechane na czas też wyszły nieźle, czego dowodem jest miejsce „na pudle”

Zważywszy, że samochód ma pojemność silnika 982ccm, a jechało w klasie do 1400ccm z takimi samochodami jak Lancia Fulvia 1300, Fiaty 128 SC 1300, czy Citoen AX 1,4 GT, osiągnięty wynik bardzo cieszy

Podsumowując, chyba słuszną decyzją było przypomnienie o istnieniu tego samochodu. Wiele osób sądziło, że auto już nie istnieje. W moje opowieści o możliwościach tego samochodu chyba również mało kto wierzył…

Podziękowanie dla pilota Michała, który w swoim debiutanckim, „szybkim” rajdzie naprawdę się sprawdził. Sukces zawdzięczam również Jurkowi, który dostarczył paliwo.

To ostatnia impreza w tym roku, czyli koniec „nieuzasadnionych” kosztów. Czas wracać do realnego świata…

I jeszcze tylko wyniki w mojej klasie:

KLASYFIKACJA KLASY 1 GRUPA 3
Nazwisko i Imie Samochód Gr/Kl Napęd Wsp. PS1 PS2 PS3 PS4 PS5 PS6 PS7 PS8 SUMA KARY WYNIK MIEJSCE
Andrzej Kowalski                                       Michał Popiel Autobianchi A 122 Abarth 3/1 FWD 0,93 63,6 83,6 101,1 94,0 70,7 92,4 107,2 102,4 665,0 0 665,0 1
Michał Szerla                             Kościółek Marcin Citroen AX 3/1 FWD 1,00 57,6 83,3 94,9 86,5 66,2 85,5 102,2 100,8 677,0 0 677,0 2
Rosario Bossoni                       Fiorella Tosoni Lancia Fulvia Coupe HF 3/1 FWD 1,00 65,1 86,4 94,3 82,9 65,8 86,9 141,0 89,2 711,6 0 711,6 3
Artur Burtan                                 Rafał Zaręba Fiat 12 Sport 3/1 FWD 1,00 66,9 87,1 102,1 98,3 73,6 98,3 111,1 113,6 751,0 0 751,0 4
Paweł Kobylański                   Magdalena Zółtowska Fiat 128 SL 3/1 FWD 1,00 68,5 93,4 108,0 108,5 80,4 101,2 113,1 110,7 783,8 0 783,8 5
Tomasz Lubowiecki               Robert Wyszkowski Fiat 500 3/1 RWD 0,93 76,3 95,6 113,7 118,2 83,3 103,1 117,8 119,5 769,6 20 789,6 6
Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Rajd Żubrów – przygotowania

49-ty Rajd Żubrów zbliża się wielkimi krokami, ponieważ wymyśliłem sobie udział w tegorocznej edycji, należało przystąpić do poważniejszych przygotowań. Jak już wcześniej wspomniałem, tym razem postanowiłem przypomnieć o istnieniu samochodu Autobianchi A112 ABARTH. To wiąże się ze sporą ilości pracy, samochód nie był użytkowany od 2008-go roku… Samochód jak stoi też ulega zużyciu, choć zupełnie innemu niż w trakcie eksploatacji. Pojawiają się problemy w miejscach, o których na co dzień się zapomina. Na szczęście silnik był zabezpieczony, więc tu nie ma żadnych niespodzianek. Niestety w układzie napędowym trzeba było wymienić gumowe osłony przegubów, im postój i dość duże zmiany temperatur wyraźnie zaszkodziły. Guma ma to do siebie, że się starzeje…

Auto wygląda fajnie

Z boku również

ale problemy z osłonami gumowymi w układzie napędowym nie były jedynymi. Kolejne niedomaganie to chłodnica cieczy, która po prostu zgniła. Oczywiście nie straciła szczelności, ale lamelki które były stalowe absolutnie zablokowały przepływ powietrza przez ten, dość istotny, element układu chłodzenia. Jedynym rozwiązaniem była wymiana chłodnicy na nową. Na szczęście kilka lat temu kupiłem takową, nie podejrzewając że sam będę jej potrzebował.

Testy drogowe ujawniły kolejny problem, tym razem z oponami. Nie ukrywam, że te na których stoi auto nie grzeszą nowością (2006), ale łudziłem się że tą imprezę jeszcze „objadą”. Niestety przekroczenie prędkości 130 km/h skutkuje wibracjami całego samochodu. Auto stało przez ostatnie sześć lat i jak przyjechałem po nie, okazało się, że opony są bez powietrza. Wprawdzie nie miały go „tylko na dole”, ale opony chyba straciły profil. Tego nie widać gołym okiem, nie ma również problemu z wyważeniem kół, ale widocznie po przekroczeniu jakichś „magicznych” obrotów siła odśrodkowa robi swoje… Chyba trochę za późno zdecydowałem się na gruntowny przegląd, co poskutkowało niespodziankami, o kosztach już nie wspominając.

Ze spraw bardziej przyziemnych, to trwa składanie czerwonego Spidera, które również pełne jest niespodzianek. Niepozabezpieczane szpilki i otwory gwintowane, zalane lakierami to już norma, choć i tak jest ich mniej niż było w moim. Widać lakiernicy wzięli sobie do serca moje krytyczne uwagi i coś tam pozaklejali, szkoda że po położeniu podkładu.

Niestety są problemy natury blacharskiej. Został źle wspawany element, przez który przechodzi wlew paliwa

i jest poważna kolizja z rurą wlewu, która jest integralną częścią zbiornika

Trzeba będzie częściowo usunąć ten element, co oczywiście nie będzie łatwe, bo dostęp jest delikatnie mówiąc ograniczony.

Montaż przedniego zawieszenia przeszedł „bezboleśnie”, wszystko pasowało, łącznie z belką resora(tylko ja wiem dlaczego)

Resor jest taki jaki mi dostarczono, bo jest(podobno) dobry i nie wymaga ingerencji… Zobaczymy jak to będzie 🙂

Są już przewody hamulcowe

pompa

i oczywiście zestaw PEDAŁÓW

zostało też zamontowane zawieszenie tylne, choć jeszcze niekompletne

„Przy dobrych wiatrach” w przyszłym tygodniu może uda się zainstalować zespół napędowy…

Oczywiście właściciel uważa, że z jego autem absolutnie nic się nie dzieje. No cóż, zdążyłem się przyzwyczaić do takich ocen i nie robią na mnie większego wrażenia

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

trzeba coś napisać

Chyba długo nic nie napisałem, jakoś nie było ani nastroju, a tym bardziej chęci. Było kilka wydarzeń, w których wziąłem udział i o dziwo z sukcesami.

Chyba najważniejszą był 4 Rajd Polski Historyczny. Poprzednio brałem udział w jego pierwszej edycji, na samochodzie FIAT 126 grupy 2-giej. Ponieważ nie można się zbyt często powtarzać w tym roku użyłem FIATa 500 ABARTH z 1965 roku. Trasa, jak zawsze „w wydaniu” Erwina, bardzo ciekawa, ale i bardzo wymagająca. Do przejechania było ponad 800km, więc nie mało. Do tego był etap nocny i tu zobaczyłem jak wielkim błędem było zamontowanie niekompletnego oświetlenia dodatkowego. Miałem do dyspozycji jedynie lampy „dalekie”, a bardzo przydałyby się „szerokokątne”. Ale nie ma co narzekać, autko nie zostało uszkodzone, a i „miejsce na pudle” też się znalazło. Niestety nie mam żadnych zdjęć z rajdu, jakoś w tym roku nie dotarły do mnie, a może po prostu niezbyt „nachalnie” ich szukałem w sieci. Tak, czy tak zajęliśmy 3 miejsce w klasie, po mimo że nasza jazda nie miała wiele wspólnego z regułą rajdu, czyli jazdą na regularność… Oczywiście pomógł przypadek, czyli sporo szczęścia, które też nas nie opuściło w nocy, gdy oddaliśmy kilkumetrowy skok. To oczywiście był błąd, który mógł się skończyć poważnym uszkodzeniem auta.

Kolejnym wydarzeniem była wystawa Classic Moto Show mająca miejsce w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Tu były pokazane trzy moje samochody, czyli Autobianchi A112 ABARTH, FIAT 500 ABARTH i FIAT 850 Spider.Nie zabrało też Mariuszowego FIATa 850 Sport Coupe, który był akurat na przeglądzie i właściciel zgodził się na pokazanie go w muzeum.

„Stoisko włoszczyzny” uzupełnił FIAT 500 Giannini Marcelego. Powstała całkiem fajna kompozycja, w której co drugie auto było w kolorze czerwonym. Efekt wystawy to puchar dla FIATa 850 Spider i sesja zdjęciowa dla czasopisma Automobilista. Redaktorom gazety również spodobało się to zielone(oryginalny kolor tego egzemplarza) auto. Oczywiście znalazł się malkontent z Krakowa, który stwierdził że tych aut nie było w tym kolorze, bo on takiego nigdy nie widział… No cóż, widocznie niewiele widział w życiu.

Przede mną jeszcze Rajd Żubrów, na który wybieram się samochodem Autobianchi A112 ABARTH. Wybieram się, ale czy się wybiorę…, o tym zdecyduje pogoda. Impreza jest rozgrywana dość późno, a pierwszy śnieg mamy już za sobą. Jeśli opady się powtórzą, to nie zdecyduję się na „posolenie” auta. „Bianka” jest już po pierwszych testach i wyniki są zadowalające, więc wszystko w „rękach” aury…

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

testy

Nadszedł czas testów Spidera 850. Niestety na tablicach tymczasowych, bo pani(nomen, omen Monika O…[jak Pani redaktor]) w krakowskim Urzędzie Ochrony Zabytków cyt.: „…ma swoją robotę…” i nie będzie zajmowała się wpisywaniem zabytków do rejestru… A ja głupi sądziłem, że dodzwoniłem się do instytucji państwowej, odpowiedzialnej za ochronę bądź co bądź historii motoryzacji, chyba że macki „państwa islamskiego” już dotarły do naszego kraju. Póki co tylko dżihadyści podnoszą rękę na dziedzictwo kultury, cywilizowany świat stara się chronić dorobek ludzkości, no właśnie… cywilizowany. Jednak nic się nie zmieniło w tym kraju, poza nazwą. Nasuwa się cytat władzy: „sorry taki mamy klimat(kraj)”

Wracając do tematu tytułowego, samochód zachowuje się całkiem przyzwoicie, oczywiście wymaga pewnych zmian, ale to było do przewidzenia. Zawsze wychodzą jakieś niedomagania, gdyby tak nie było żadne jazdy testowe nie byłyby potrzebne. Na początek muszę „podnieść” auto o kilka cm., bo nie jestem w stanie przejechać przez żaden próg zwalniający. To oznacza, że samochód nie będzie już wyglądał tak ładnie, jak teraz. No cóż, trudno, trzeba będzie się z tym pogodzić…

Silnikowo jest bez zarzutu, są jakieś problemy z synchronizatorem 2-go biegu, co zmusi mnie do wymontowania zespołu napędowego. Pamiętając jak „miłe” jest montowanie półosi w tym egzemplarzu specjalnie nie palę się do naprawy skrzyni… Sądzę, że zostawię sobie ta wątpliwą przyjemność na okres zimowy. Przynajmniej nie będzie mi gorąco.

W tym roku czeka mnie jeszcze wyjazd na zlot Forza Italia, to kolejne 600km., czyli akurat przyjdzie czas na pierwszą wymianę oleju w silniku.

Niestety nie mam żadnych nowych zdjęć samochodu, wiec ten wpis nie będzie kolorowy, chociaż… nie będzie tak źle, zostało przecież przywiezione kolejne nadwozie Fiata 850 Spider, tym razem w kolorze czerwonym.

Tak to obecnie wygląda

Tylna belka pochodzi z wersji amerykańskiej, ale jeśli właściciel zdecyduje się na zakup lamp europejskich, to zmodyfikuje tą część nadwozia

Linie udało się utrzymać, więc wszystko będzie OK

Jeszcze „rzut okiem” do środka, szkoda ze odcień czerwieni na zewnątrz jest gorszy niż ten…

I jeszcze przód

Będzie z tego kolejne ładne autko

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Honda

I Honda N600 również wróciła. Chemia dość skutecznie rozprawiła się z nieproszonymi lokatorami. Niestety auto odmówiło współpracy, to znaczy o tym żeby dało się uruchomić silnik należało zapomnieć. Nie pozostało nic innego jak „zrobić” z auta hybrydę, czyli pojazd z napędem elektrycznym. Rozrusznik okazał się na tyle skuteczny, że nie dość iż samochód o własnych siłach wyjechał ze szklarni, to jeszcze bez pomocy „osób trzecich” wjechał na przyczepę. Po przywiezieniu autka(waży to zaledwie 500kg) pierwszą czynnością było spłukanie wszelkich śladów wieloletniego garażowania wśród roślinności wszelakiej. Oczywiście karcher, to najrozsądniejsza maszyna do takich prac. Nie dałem za wygrana i postanowiłem jednak zmusić pojazd do poruszania się o własnych siłach. Problemem był gaźnik, któremu najwyraźniej nie w smak był długi okres postoju bez kontaktu z paliwem. Ponieważ jest to gaźnik typu stromberg, a więc właściwa przepustnica uruchamiana jest podciśnieniem w rurze ssącej, wiec tłok po prostu skleił się z cylindrem i o podaniu mieszanki paliwowo-powietrznej można było zapomnieć. Po wstępnej kąpieli auto wygląda tak

Autu nie można zarzucić braku wyjątkowości, pod względem urody, z samochodów które posiadam, brzydszy jest tylko Steyr Puch Haflinger…

Najbardziej podoba mi się jednostka napędowa, nawet z przodu wygląda ciekawie

z góry widok jest jeszcze lepszy

a pasek klinowy pracujący „z za winkla” i napędzający wentylator silnika dopełnia tego widoku

Środek jest dość siermiężny, ale maluchy tez nie wyglądały lepiej

Co tylko się da jest sygnowane marką producenta

Nawet osłony przeciwsłoneczne

Zestaw wskaźników w desce rozdzielczej również nie rozpieszcza

Umiejscowienie dźwigni zmiany biegów jest dość niezwykłe, ale działa w układzie „H”, jak w dorosłym samochodzie

Powyżej jest miejsce na zamontowanie radia, ktoś wykorzystał jedynie połowę szerokości. Oczywiście konstruktor przewidział miejsce na antenę, ale ponieważ w serii nie było radia, więc i otwór w dachu ma gustowną zaślepkę. Antena chowała się lewym słupku „B”

Nie ukrywam, że byłoby mi miło zdobyć taką antenę, dedykowaną do tego modelu

Koła o wymiarze 10″, z rozstawem śrub 4X110

Docelowo przewiduję zastosowanie kół o średnicy obręczy 12″. Spowodowane jest to większą dostępnością ogumienia i oczywiście felg ze stopów lekkich. Koła potrafią bardzo zmienić wygląd auta, a temu jest to wyjątkowo potrzebne.

Na koniec jeszcze jeden znaczek firmowy, tym razem na błotniku

Podsumowując, samochód do najurodziwszych nie należy, ale ma niewiarygodny potencjał. Parametry tego maleńkiego silnika też rzucają na kolana. W końcu maluch o tej pojemności generował całe 21KM, a to „urządzenie” z pojemności większej o 5ccm pokazuje już 33,82… tyle że kW, co daje wynik 46KM…

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Powrót

Wreszcie po wielu latach dwa samochody wróciły z banicji. Mowa o Fiacie 126 grupy 2-giej i o Autobianchi A112 ABARTH.

Maluch stał w szklarni przez ostatnie trzy lata, natomiast A112 przez siedem. Ależ ten czas pędzi…

Najbardziej zaskoczył mnie maluch. Po podłączeniu akumulatora, który przez cały czas był obecny w aucie i wymianie przewodu wysokiego napięcia między cewką zapłonową a kopułką, auto odpaliło „od strzała”, niech mi ktoś powie, że maluch to złe auto…

Z A112 było już trochę gorzej, akumulator padł definitywnie, ale trudno się dziwić skoro miał 10 lat. Oczywiście przewody wysokiego napięcia też trzeba było wymienić, bo stały się smakowitym kąskiem dla kuny. U siebie też mam kunę, ale jest bardziej cywilizowana i za przewody się nie bierze, no chyba że mnie lubi i dlatego daje spokój moim samochodom.

Pierwszą czynnością po przywiezieniu aut było mycie, oczywiście przy użyciu myjki wysokociśnieniowej.

Akumulator w malcu wymagał naładowania, co raczej nie powinno dziwić

Bianka dostała nową baterię, zwłaszcza, że oba auta będą eksploatowane jeszcze w tym roku, przynajmniej takie są plany.

Ależ ja się stęskniłem za tym autkiem

Ponieważ już nie mam miejsca na podwórku, samochody powędrowały do ogrodu, inni mają krasnale…

Czeka mnie jeszcze przywiezienie Hondy N600. Byłaby już u mnie, gdyby nie fakt, że osy zrobiły sobie w niej dwa gniazda, więc trzeba było najpierw poczęstować je chemią i poczekać aż wyginą. Planowany powrót w poniedziałek, oczywiście jeśli lokatorzy nie przeżyli „napalmu”.

Dziś odbyły się oględziny malucha i bianki pod kątem zmiany koloru tablic rejestracyjnych na żółte. Mam nadzieję, że cała procedura nie będzie trwała zbyt długo.

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

FINAŁ

Nareszcie udało się skończyć 25-letni projekt. Mowa rzecz jasna o Fiacie 850 Spider. W sobotę samochód wrócił od tapicera i chyba prezentuje się całkiem nieźle. Musiałem jeszcze poświęcić trochę czasu na zamontowanie kilku drobiazgów i teraz można już pokazać całość. Brakuje jeszcze uchwytów drzwi(podłokietników), ale będą zamontowane, jak tylko tapicer się z nimi upora.

Pierwsze zdjęcia dachu, jeszcze u tapicera

I od tyłu

Teraz już nie ma tych fałdek w tylnej części, tu jeszcze nie było metalowych wkładek, które są nitowane do poszycia dachu.

Dziś samochód w pełnej(bez podłokietników) krasie wyjechał z garażu. Pierwsze zdjęcie od tyłu(zboczenie jakieś, czy co…)

Wnętrze

I wreszcie przód, auto zostało obniżone do właściwego poziomu

I jeszcze jedna „fotka”, tym razem z góry. To ujęcie zawdzięczam Jurkowi, gdyby nie jego sugestia zapewne nie wpadłbym na ten pomysł

Teraz zaczną się „wycieczki” po urzędach. Ale najpierw ocena rzeczoznawcy i „Biała karta”. Planowana sesja zdjęciowa najprawdopodobniej pojutrze.

Jednak dla mnie najważniejsze jest to, że udało się wreszcie zamknąć ten projekt. Pewnie czasem będę coś jeszcze wspominał o tym aucie, ale będą to jakieś sporadyczne wzmianki. Oczywiście jeśli „papierki” będą szły po mojej mysli

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

dość nieróbstwa

Chyba wystarczy tego lenistwa i trzeba coś naskrobać. Nadal mi się nie chce, oczywiście nie tylko pisać…, ten kto wymyślił lenistwo powinien dostać Nobla.

Po niezliczonych problemach z pięciobiegową skrzynią w Fiacie 128 SC i poprawieniu parametrów silnika, można było wreszcie poinformować Pawła, że samochód nadaje się do eksploatacji. Co zrobił Paweł? Przyjechał czarnym Spiderem 850… Wymiana przekładni głównej, bo wyje niemiłosiernie. No cóż, samochód ma nieznany przebieg, w wieku już nie wspominając, więc trudno się dziwić, że przekładnia kątowa dożyła kresu swoich możliwości. Ostatnio były jakieś działania dotyczące tej skrzyni, ale to działo się w Poznaniu i była to jedynie naprawa polegająca na wymianie łożysk i kół 1-go biegu.

I kolejny raz z auta został wybudowany zespół napędowy. Tak jest po prostu najszybciej

Po rozebraniu bloku napędowego i wymontowaniu przekładni głównej zobaczyłem coś takiego

Trudno się dziwić odgłosom, jakie wydawało to zazębienie…

Przy okazji została skrócona dźwignia lewarka zmiany biegów, ojjj trudno było namówić Pawła na tą modyfikacje. Oczywiście nie zgodził się na moją wersję lewarka i mocno ograniczył moje zapędy, ale i tak odniosłem sukces. Teraz wreszcie długość jest właściwa, już nie blokuje się kolano miedzy kierownicą, a dźwignią i trzymamy się wersji, że uciąłem tylko tyle, na ile zgodził się właściciel…

W samochodzie została jeszcze wymieniona przekładnia kierownicza i wałek kierownicy. Po tych zabiegach wreszcie nastała cisza, nic nie stuka i nie puka.

Wystarczy na pierwszy raz, po tak długiej przerwie. Niestety muszę się powoli wciągnąć w pisanie i widzę, że będzie to tempo „rączego ślimaka”…

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

ptaszyska i nie tylko

Z niewiadomych powodów miałem „hodowlę” ptaków na werandzie. „Kopciuszki”(to takie małe szare ptaszyska) upodobały sobie półkę na kwiatek i tam zrobiły sobie gniazdo. Po kilku dniach przygotowań, rano zobaczyłem taki widok

Czyli zaczęło się. Kolejny dzień znowu przyniósł zmianę

Następny

I tak doszło do pięciu, niestety gdzieś zapodziało się ostatnie zdjęcie

Sam ptaszek wygląda tak, oczywiście „robi” za „dostawce pizzy dla maluchów

A one gardła maja wyjątkowo przepastne, tam chyba widać nawet żołądek, „paszcze” mają nieziemskie. W zasadzie takie pisklę składa się głównie z dzioba

Po kilku dniach „futrowania” przez rodziców w gnieździe zaczęło się robić ciasno

Coraz trudniej było uchwycić moment, w którym dzioby są otwarte. Ptaszyska udawały, że ich nie ma. Dopiero z większej odległości udało mi się zrobić takie zdjęcie

A tu już tuż przed opuszczeniem bezpiecznej kryjówki

Po 10 dniach od wyklucia ptaszyska odleciały i wreszcie można spokojnie wypić kawę na świeżym powietrzu bez obaw, że przeszkadza się w dokarmianiu młodych. W przyszłym roku chyba trzeba będzie porozwieszać jakieś „domki lęgowe”, żeby nie czuć się intruzem we własnym domu.

Wracając do bardziej przyziemnych rzeczy, we wtorek odebrałem od lakiernika dwa samochody, czyli Spidera 124, który uległ spaleniu i 850SC po poprawkach blacharsko-lakierniczych.

Oba auta pomalowane perfekcyjnie, od razu widać, że ten człowiek zalicza się do grona normalnych, białych ludzi, szanujących siebie i klientów. Tym bardziej żałuje, że moje auto malował pedał. Nikt mi nie powie, ze skrzywienia seksualne nie maja wpływu na psychikę…

Spalony Spider 124 wygląda teraz tak

Kolor został właściwie bez zmian, oczywiście na życzenie właściciela

Pewnie jest jakaś niewielka różnica w odcieniu, ale biorąc pod uwagę że nie jest to oryginalny kolor dla tego samochodu taki szczegół nie ma absolutnie żadnego znaczenia

Wewnątrz również nie ma żadnych pozostałości, które mogłyby świadczyć o przebytym pożarze

Teraz miesiąc „kwarantanny” i będzie można zabierać się za składanie. Z przyczyn oczywistych auto zostało przywiezione na lawecie.

850 SC w tej sytuacji musiało przyjechać na kołach. Za kierownicą rzecz jasna Łukasz, czyli jedyna osoba, której byłem w stanie powierzyć takie zadanie.

Ponieważ malowane były błotniki, pokrywa bagażnika, pas przedni i częściowo drzwi samochód chwilowo jest bez części białych elementów

Ale po kilku miesiącach „ubarwienie” powróci. Ponieważ kolor biały został uzyskany przy pomocy folii trzeba poczekać aż nowy lakier się „wysezonuje” i dopiero wtedy można bez obaw cokolwiek na niego nakleić bez obawy, że pod folią właściwa powłoka zacznie „żyć własnym życiem”

Podróż odbyła się bez żadnych przygód. Teraz jeszcze zbieżność i można „wysłać” 850-tke do Warszawy.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY