O Veteranauto

Od zawsze zwiazany byłem ze wszystkim co jeździ. Z biegiem lat zająłem się starszą motoryzacją i chyba był to słuszny wybór. W dobie komputerów coraz mniej osób wie jak naprawdę to wszystko działa...

Żółtek

I nastąpiła wymiana, zabrano czerwonego malucha, a zostawiono żółtego. To czysta oszczędność, nie było pustego przebiegu lawety. Tym razem przywieźli „przechodzonego” malca, z gigantycznym przebiegiem 198km.

Środek wygląda tak samo jak w poprzednim, nawet instrukcja obsługi jest w tym samym miejscu

Ogólnie autko wygląda tak, oczywiście znów zdjęcia bez tablic rejestracyjnych

W bagażniku porządek, jak w każdym nowym maluchu

To samo po otwarciu drzwi

Oczywiście seria limitowana i numer kolejny z ostatniej partii tysiąca egzemplarzy

Poprzedni, czerwony miał numer 0217, chyba.

Komora silnika zakurzona, ale nie ma żadnych wycieków(jeszcze). Gaźnik trochę brudny, ale po takim przebiegu nie ma się czemu dziwić

Od strony wydechu też nie ma żadnych wycieków, co nie jest wcale takie oczywiste. Ci z czytelników, którym dane było posiadać taki pojazd doskonale wiedzą o czym mówię

Teraz kilka zdjęć dla niedowiarków. Wnęka koła

Widok przedniej części podłogi, od dołu oczywiście

Te brązowe plamy to nie „ruda” tylko „Fluidol”, taki środek do zabezpieczania profili zamkniętych.

Tak autko wygląda w części tylnej

I z drugiej strony

A tak z samego przodu, cały czas mówię o najbrzydszej części każdego samochodu, czyli o podwoziu

Obsługa ograniczyła się do wymiany olejów, wyczyszczenia i wyregulowania gaźnika, luzów zaworowych i skontrolowania czy coś przypadkiem się nie urywa. Z fabryki często wyjeżdżały samochody nie poskręcane.

To tyle, jeśli chodzi o samochody nowe

Czas wracać do rzezywistości

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Stary-nowy maluch

Trafił do mnie maluch, czerwony, z limitowanej edycji „happy end”. Auto wyprodukowane w 2000 roku, z przebiegiem… 7km, tak SIEDEM. Powód wizyty, to niemożność uruchomienia silnika

Samochód jest faktycznie nowy, oczywiście jest zakurzony, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia

Akumulator nowy, wskaźnik pokazuje ‚pół baku”, więc powodem nie jest defekt blondynki.

Po zdemontowaniu pokrywy zaworów też nie zauważyłem niczego niepokojącego, luzy zaworowe wprawdzie „w polu”, ale nie na tyle, żeby silnik odmawiał współpracy

Szybko okazało się, że gaźnik jest „suchy”, czyli nie dostaje paliwa. Próba przedmuchania przewodu paliwowego sugerowała jakiś poważny problem, ciśnienie 8 Atm. nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Pozostało zdemontować zbiornik. Już po wyjęciu zobaczyłem dziwne „gluty” w rurze odpowietrzenia zbiornika

Potem było już tylko gorzej. „Smok” był pozbawiony filtra wstępnego, ale za to miał coś takiego

Teraz będzie trochę lepiej widać

Ponieważ jest to ostatnia seria, „najnowocześniejsza”, wiec siatkę metalową, z której wykonany jest filtr zastąpiono plastikową. Może gdyby samochód był eksploatowany paliwo nie rozpuściłoby tworzywa, w tym miejscu należałoby się zastanowić jaki jest prawdziwy skład chemiczny oferowanych paliw… Oczywiście trzeba było zamontować nowy czujnik, ale… również do nowego zbiornika paliwa, którego zdobycie jest niezłym wyczynem. Tu należy zaznaczyć, że w tym samochodzie można było zamontowanie jedynie nowy i fabryczny zbiornik, nie ma mowy o zamontowaniu żadnego zamiennika. Wewnątrz już pokazała się korozja, co również świadczy o jakości naszej rodzimej motoryzacji…

W gaźniku też odłożyły się pokłady rozpuszczonego tworzywa, powodując bardzo skuteczne zaklejenie kanałów

Najprościej byłoby wymienić również gaźnik, ale zdobycie nowego gaźnika do wersji elx graniczy z cudem. Musiałem więc usunąć tą substancję. Oczywiście usunięcie jej z komory pływakowej nie stanowiło problemu, ale jak wcześniej wspomniałem znalazła się ona w kanałach wewnętrznych gaźnika. Udało się udrożnić gaźnik dopiero po dwóch godzinach kąpieli w myjce ultradźwiękowej, w temperaturze 55 stopni. Niestety efektem ubocznym tak długiej i gorącej kąpieli była zmiana barwy stopu, z którego jest wykonany gaźnik. Cóż, nie ma nic za darmo, najważniejsze że udało się przywrócić to urządzenie(gaźnik) do stanu pełnej sprawności. Po wymianie płynów eksploatacyjnych, kontroli podstawowych podzespołów, które mogły ulec uszkodzeniu nie z powodu przebiegu, tylko wieku, samochód wrócił do właściciela, oczywiście na lawecie

Znowu zdjęcia są tylko te, na których nie widać tablic rejestracyjnych

 

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Zastawa 1100

Nigdy nie podejrzewałem, że przyjedzie do mnie taki samochód, w dodatku na dość poważną naprawę. Kontakt nawiązałem na starcie honorowym do 49-go Rajdu Żubrów. Podszedł do mnie bardzo sympatyczny pan i zapytał, czy nie pomógłbym uruchomić Zastawy. Umówiliśmy się na kontakt telefoniczny po rajdzie. Nie spodziewałem się odzewu, więc jakież było moje zdziwienie, gdy zadzwonił telefon. Umówiłem się w Krakowie na oględziny auta. Jak zobaczyłem, to oszalałem z zachwytu. Samochód w pełni odbudowany za niemałe pieniądze, w kolorze zielonym, takim że jak krowa zobaczy to dostaje czkawki, ale to oryginalny kolor tego samochodu. Nie będę pisał kto jest właścicielem, bo nie dostałem takiego upoważnienia. Zdęcia też pokazuję takie, na których nie ma numeru rejestracyjnego. To jedynie udokumentowanie, że takie auto było u mnie

Kolor jak widać jest dość „nietuzinkowy”.

Wnętrze wykonane „na bogato”, czyli w skórze, szkoda tylko że tapicer się nie popisał

Skóra króluje wszędzie, co według mnie jest takim sobie pomysłem, ale to właściciel decyduje jak ma wyglądać jego samochód. Można jedynie zasugerować jakieś rozwiązania

W komorze silnika też wszystko jest na swoim miejscu, wrażenie psuje jedynie nieudolnie dorobiona śruba mocująca koło zapasowe

Ta śruba to pierwszy przejaw inwencji twórczej wykonawcy tej odbudowy, kolejne są niestety dużo gorsze. Auto było restaurowane jakieś osiem lat temu, czyli w czasach kiedy części do zastawy były dużo łatwiej dostępne niż obecnie. Dorabianie stabilizatora silnika w oparciu o jakieś dostępne silent-blocki jest porażką, zwłaszcza gdy wiąże się ze zniszczeniem punktów mocowania. Jeden z nich jest w nadwoziu. Pomijam już fakt, że przeróbka zmniejszyła wytrzymałość wspomnianych punktów.

„Fachowiec” zadał sobie trud i dotoczył specjalne śruby, które miały zapewnić „wytrzymałość”

A tu od strony silnika

W oryginalnej wersji stabilizator jest mocowany za pomocą śrub M8. Oczywiście dorobiona śruba tez na końcu ma taki gwint.

Silnik miał zrobiony remont, ale już nikt nie zadbał o całość. Sprzęgło w stanie agonalnym

Wałek rozrządu „woła o pomstę do nieba”

Dodam, że po remoncie auto zrobiło jakieś 500 km, tak pięćset, więc nie może być mowy o naturalnym zużyciu. Nie wiem kto robił ten remont, ale powinien się zastanowić, czy nie zająć się jakąś inną działalnością, mniej szkodliwą dla klientów.

Niestety dość rzadkie użytkowanie samochodu poskutkowało pojawieniem się korozji na gładziach cylindrów

Głowica tez nie wyglądała najlepiej

Podobnie tłoki, choć te po umyciu okazały się być w bardzo dobrej kondycji

Ale stan szpilek już świadczy o niechlujstwie mechanika wykonującego naprawę. Pomijając sensowność wymiany, można było pozbyć się tych pokładów rdzy. Od czasu remontu układ chłodzenia był zalany płynem, a nie wodą, wiec taki stan rzeczy nie jest wynikiem czasu i eksploatacji

Podobnie jak nie zamontowanie dość istotnej rurki odpowietrzenia skrzyni korbowej, pewnie ktoś zgubił, albo uznał tą część za nieistotną

Naprawa ograniczyła się do honowania cylindrów, założenia nowych pierścieni i pełnego remontu głowicy. Oczywiście wałek rozrządu został zregenerowany w profesjonalnej firmie. Zostało również zamontowane nowe sprzęgło, rozrząd, pompa paliwa

Kompleksowej naprawie został poddany również blok napędowy

W przypadku tego podzespołu nie można mieć do nikogo pretensji, bo nigdy nie był remontowany, został zamontowany taki, jaki udało się znaleźć.

W trakcie trwania naprawy zlecenie zostało rozszerzone o zmuszenie hamulców do działania. zaczęliśmy od wymiany szczęk, bębnów i łożysk piast w kołach tylnych. I tu znowu pytanie, dlaczego nie zostało to zrobione przy odbudowie samochodu? Przecież to nie była restauracja „budżetowa”

Próba odpowietrzenia układu i… okazało się, że pompa hamulcowa „stoi”. Demontaż i znowu odbudowa polegała na pomalowaniu starego „syfa”(przepraszam za określenie, ale tylko ono oddaje stan tej części)

Dopiero osłona gumowa świadczy o wiekowości tej części

Takie podejście jest o tyle niezrozumiałe, że w Zastawie, czy w Fiacie 128 elementy układu hamulcowego są współwymienne z Fiatem 126 i 125, a wiec z samochodami produkowanym w Polsce, do których nadal części są dostępne bez większych problemów.

Ten samochód to kolejny przykład podejścia niektórych firm do kwestii odbudowy samochodu zabytkowego.

Podobno firma, która przeprowadziła ta odbudowie już nie istnieje… i bardzo dobrze

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Nowy Rok

PRAWIE WSZYSTKIM CZYTELNIKOM ŻYCZĘ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2016, ŻEBY NIE BYŁ GORSZY NIŻ MIJAJĄCY. REALIZACJI WSZELKICH PLANÓW, SPEŁNIENIA MARZEŃ.

Postaram się w miarę regularnie dodawać jakieś wpisy na tym blogu, to takie obaczymy postanowienie noworoczne. Zobaczymy na jak długo wystarczy mi zapału…

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Żubry 2015

49-tą edycję Rajdu Żubrów mam już za sobą. Warunki pogodowe nie rozpieszczały, choć było ciepło. Niestety deszcz dał się chyba wszystkim we znaki. Po bardzo długim okresie suchej pogody, opady spowodowały że na drogach zrobiło się naprawdę bardzo ślisko. Próby sportowe 4 i 8, czyli Góra Makowska sprowadzały się do „walki” o utrzymanie się na drodze.

Auto wróciło „brudne jak świnia”, ale całe co w takich imprezach wcale nie jest takie oczywiste

z tyłu wygląda jeszcze gorzej

Całość udało się przejechać bez spóźnień na PKC, co wcale nie było takie łatwe. Ostatni odcinek dojazdowy do Zakopanego również dostarczył sporej ilości stresu. Udało nam się mieć jedynie 4-ro minutowy zapas. Na odcinku o długości 95km to naprawdę niewiele.

„Czasówki” czyli odcinki wyścigowe jechane na czas też wyszły nieźle, czego dowodem jest miejsce „na pudle”

Zważywszy, że samochód ma pojemność silnika 982ccm, a jechało w klasie do 1400ccm z takimi samochodami jak Lancia Fulvia 1300, Fiaty 128 SC 1300, czy Citoen AX 1,4 GT, osiągnięty wynik bardzo cieszy

Podsumowując, chyba słuszną decyzją było przypomnienie o istnieniu tego samochodu. Wiele osób sądziło, że auto już nie istnieje. W moje opowieści o możliwościach tego samochodu chyba również mało kto wierzył…

Podziękowanie dla pilota Michała, który w swoim debiutanckim, „szybkim” rajdzie naprawdę się sprawdził. Sukces zawdzięczam również Jurkowi, który dostarczył paliwo.

To ostatnia impreza w tym roku, czyli koniec „nieuzasadnionych” kosztów. Czas wracać do realnego świata…

I jeszcze tylko wyniki w mojej klasie:

KLASYFIKACJA KLASY 1 GRUPA 3
Nazwisko i Imie Samochód Gr/Kl Napęd Wsp. PS1 PS2 PS3 PS4 PS5 PS6 PS7 PS8 SUMA KARY WYNIK MIEJSCE
Andrzej Kowalski                                       Michał Popiel Autobianchi A 122 Abarth 3/1 FWD 0,93 63,6 83,6 101,1 94,0 70,7 92,4 107,2 102,4 665,0 0 665,0 1
Michał Szerla                             Kościółek Marcin Citroen AX 3/1 FWD 1,00 57,6 83,3 94,9 86,5 66,2 85,5 102,2 100,8 677,0 0 677,0 2
Rosario Bossoni                       Fiorella Tosoni Lancia Fulvia Coupe HF 3/1 FWD 1,00 65,1 86,4 94,3 82,9 65,8 86,9 141,0 89,2 711,6 0 711,6 3
Artur Burtan                                 Rafał Zaręba Fiat 12 Sport 3/1 FWD 1,00 66,9 87,1 102,1 98,3 73,6 98,3 111,1 113,6 751,0 0 751,0 4
Paweł Kobylański                   Magdalena Zółtowska Fiat 128 SL 3/1 FWD 1,00 68,5 93,4 108,0 108,5 80,4 101,2 113,1 110,7 783,8 0 783,8 5
Tomasz Lubowiecki               Robert Wyszkowski Fiat 500 3/1 RWD 0,93 76,3 95,6 113,7 118,2 83,3 103,1 117,8 119,5 769,6 20 789,6 6
Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Rajd Żubrów – przygotowania

49-ty Rajd Żubrów zbliża się wielkimi krokami, ponieważ wymyśliłem sobie udział w tegorocznej edycji, należało przystąpić do poważniejszych przygotowań. Jak już wcześniej wspomniałem, tym razem postanowiłem przypomnieć o istnieniu samochodu Autobianchi A112 ABARTH. To wiąże się ze sporą ilości pracy, samochód nie był użytkowany od 2008-go roku… Samochód jak stoi też ulega zużyciu, choć zupełnie innemu niż w trakcie eksploatacji. Pojawiają się problemy w miejscach, o których na co dzień się zapomina. Na szczęście silnik był zabezpieczony, więc tu nie ma żadnych niespodzianek. Niestety w układzie napędowym trzeba było wymienić gumowe osłony przegubów, im postój i dość duże zmiany temperatur wyraźnie zaszkodziły. Guma ma to do siebie, że się starzeje…

Auto wygląda fajnie

Z boku również

ale problemy z osłonami gumowymi w układzie napędowym nie były jedynymi. Kolejne niedomaganie to chłodnica cieczy, która po prostu zgniła. Oczywiście nie straciła szczelności, ale lamelki które były stalowe absolutnie zablokowały przepływ powietrza przez ten, dość istotny, element układu chłodzenia. Jedynym rozwiązaniem była wymiana chłodnicy na nową. Na szczęście kilka lat temu kupiłem takową, nie podejrzewając że sam będę jej potrzebował.

Testy drogowe ujawniły kolejny problem, tym razem z oponami. Nie ukrywam, że te na których stoi auto nie grzeszą nowością (2006), ale łudziłem się że tą imprezę jeszcze „objadą”. Niestety przekroczenie prędkości 130 km/h skutkuje wibracjami całego samochodu. Auto stało przez ostatnie sześć lat i jak przyjechałem po nie, okazało się, że opony są bez powietrza. Wprawdzie nie miały go „tylko na dole”, ale opony chyba straciły profil. Tego nie widać gołym okiem, nie ma również problemu z wyważeniem kół, ale widocznie po przekroczeniu jakichś „magicznych” obrotów siła odśrodkowa robi swoje… Chyba trochę za późno zdecydowałem się na gruntowny przegląd, co poskutkowało niespodziankami, o kosztach już nie wspominając.

Ze spraw bardziej przyziemnych, to trwa składanie czerwonego Spidera, które również pełne jest niespodzianek. Niepozabezpieczane szpilki i otwory gwintowane, zalane lakierami to już norma, choć i tak jest ich mniej niż było w moim. Widać lakiernicy wzięli sobie do serca moje krytyczne uwagi i coś tam pozaklejali, szkoda że po położeniu podkładu.

Niestety są problemy natury blacharskiej. Został źle wspawany element, przez który przechodzi wlew paliwa

i jest poważna kolizja z rurą wlewu, która jest integralną częścią zbiornika

Trzeba będzie częściowo usunąć ten element, co oczywiście nie będzie łatwe, bo dostęp jest delikatnie mówiąc ograniczony.

Montaż przedniego zawieszenia przeszedł „bezboleśnie”, wszystko pasowało, łącznie z belką resora(tylko ja wiem dlaczego)

Resor jest taki jaki mi dostarczono, bo jest(podobno) dobry i nie wymaga ingerencji… Zobaczymy jak to będzie 🙂

Są już przewody hamulcowe

pompa

i oczywiście zestaw PEDAŁÓW

zostało też zamontowane zawieszenie tylne, choć jeszcze niekompletne

„Przy dobrych wiatrach” w przyszłym tygodniu może uda się zainstalować zespół napędowy…

Oczywiście właściciel uważa, że z jego autem absolutnie nic się nie dzieje. No cóż, zdążyłem się przyzwyczaić do takich ocen i nie robią na mnie większego wrażenia

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

trzeba coś napisać

Chyba długo nic nie napisałem, jakoś nie było ani nastroju, a tym bardziej chęci. Było kilka wydarzeń, w których wziąłem udział i o dziwo z sukcesami.

Chyba najważniejszą był 4 Rajd Polski Historyczny. Poprzednio brałem udział w jego pierwszej edycji, na samochodzie FIAT 126 grupy 2-giej. Ponieważ nie można się zbyt często powtarzać w tym roku użyłem FIATa 500 ABARTH z 1965 roku. Trasa, jak zawsze „w wydaniu” Erwina, bardzo ciekawa, ale i bardzo wymagająca. Do przejechania było ponad 800km, więc nie mało. Do tego był etap nocny i tu zobaczyłem jak wielkim błędem było zamontowanie niekompletnego oświetlenia dodatkowego. Miałem do dyspozycji jedynie lampy „dalekie”, a bardzo przydałyby się „szerokokątne”. Ale nie ma co narzekać, autko nie zostało uszkodzone, a i „miejsce na pudle” też się znalazło. Niestety nie mam żadnych zdjęć z rajdu, jakoś w tym roku nie dotarły do mnie, a może po prostu niezbyt „nachalnie” ich szukałem w sieci. Tak, czy tak zajęliśmy 3 miejsce w klasie, po mimo że nasza jazda nie miała wiele wspólnego z regułą rajdu, czyli jazdą na regularność… Oczywiście pomógł przypadek, czyli sporo szczęścia, które też nas nie opuściło w nocy, gdy oddaliśmy kilkumetrowy skok. To oczywiście był błąd, który mógł się skończyć poważnym uszkodzeniem auta.

Kolejnym wydarzeniem była wystawa Classic Moto Show mająca miejsce w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Tu były pokazane trzy moje samochody, czyli Autobianchi A112 ABARTH, FIAT 500 ABARTH i FIAT 850 Spider.Nie zabrało też Mariuszowego FIATa 850 Sport Coupe, który był akurat na przeglądzie i właściciel zgodził się na pokazanie go w muzeum.

„Stoisko włoszczyzny” uzupełnił FIAT 500 Giannini Marcelego. Powstała całkiem fajna kompozycja, w której co drugie auto było w kolorze czerwonym. Efekt wystawy to puchar dla FIATa 850 Spider i sesja zdjęciowa dla czasopisma Automobilista. Redaktorom gazety również spodobało się to zielone(oryginalny kolor tego egzemplarza) auto. Oczywiście znalazł się malkontent z Krakowa, który stwierdził że tych aut nie było w tym kolorze, bo on takiego nigdy nie widział… No cóż, widocznie niewiele widział w życiu.

Przede mną jeszcze Rajd Żubrów, na który wybieram się samochodem Autobianchi A112 ABARTH. Wybieram się, ale czy się wybiorę…, o tym zdecyduje pogoda. Impreza jest rozgrywana dość późno, a pierwszy śnieg mamy już za sobą. Jeśli opady się powtórzą, to nie zdecyduję się na „posolenie” auta. „Bianka” jest już po pierwszych testach i wyniki są zadowalające, więc wszystko w „rękach” aury…

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

testy

Nadszedł czas testów Spidera 850. Niestety na tablicach tymczasowych, bo pani(nomen, omen Monika O…[jak Pani redaktor]) w krakowskim Urzędzie Ochrony Zabytków cyt.: „…ma swoją robotę…” i nie będzie zajmowała się wpisywaniem zabytków do rejestru… A ja głupi sądziłem, że dodzwoniłem się do instytucji państwowej, odpowiedzialnej za ochronę bądź co bądź historii motoryzacji, chyba że macki „państwa islamskiego” już dotarły do naszego kraju. Póki co tylko dżihadyści podnoszą rękę na dziedzictwo kultury, cywilizowany świat stara się chronić dorobek ludzkości, no właśnie… cywilizowany. Jednak nic się nie zmieniło w tym kraju, poza nazwą. Nasuwa się cytat władzy: „sorry taki mamy klimat(kraj)”

Wracając do tematu tytułowego, samochód zachowuje się całkiem przyzwoicie, oczywiście wymaga pewnych zmian, ale to było do przewidzenia. Zawsze wychodzą jakieś niedomagania, gdyby tak nie było żadne jazdy testowe nie byłyby potrzebne. Na początek muszę „podnieść” auto o kilka cm., bo nie jestem w stanie przejechać przez żaden próg zwalniający. To oznacza, że samochód nie będzie już wyglądał tak ładnie, jak teraz. No cóż, trudno, trzeba będzie się z tym pogodzić…

Silnikowo jest bez zarzutu, są jakieś problemy z synchronizatorem 2-go biegu, co zmusi mnie do wymontowania zespołu napędowego. Pamiętając jak „miłe” jest montowanie półosi w tym egzemplarzu specjalnie nie palę się do naprawy skrzyni… Sądzę, że zostawię sobie ta wątpliwą przyjemność na okres zimowy. Przynajmniej nie będzie mi gorąco.

W tym roku czeka mnie jeszcze wyjazd na zlot Forza Italia, to kolejne 600km., czyli akurat przyjdzie czas na pierwszą wymianę oleju w silniku.

Niestety nie mam żadnych nowych zdjęć samochodu, wiec ten wpis nie będzie kolorowy, chociaż… nie będzie tak źle, zostało przecież przywiezione kolejne nadwozie Fiata 850 Spider, tym razem w kolorze czerwonym.

Tak to obecnie wygląda

Tylna belka pochodzi z wersji amerykańskiej, ale jeśli właściciel zdecyduje się na zakup lamp europejskich, to zmodyfikuje tą część nadwozia

Linie udało się utrzymać, więc wszystko będzie OK

Jeszcze „rzut okiem” do środka, szkoda ze odcień czerwieni na zewnątrz jest gorszy niż ten…

I jeszcze przód

Będzie z tego kolejne ładne autko

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY

Honda

I Honda N600 również wróciła. Chemia dość skutecznie rozprawiła się z nieproszonymi lokatorami. Niestety auto odmówiło współpracy, to znaczy o tym żeby dało się uruchomić silnik należało zapomnieć. Nie pozostało nic innego jak „zrobić” z auta hybrydę, czyli pojazd z napędem elektrycznym. Rozrusznik okazał się na tyle skuteczny, że nie dość iż samochód o własnych siłach wyjechał ze szklarni, to jeszcze bez pomocy „osób trzecich” wjechał na przyczepę. Po przywiezieniu autka(waży to zaledwie 500kg) pierwszą czynnością było spłukanie wszelkich śladów wieloletniego garażowania wśród roślinności wszelakiej. Oczywiście karcher, to najrozsądniejsza maszyna do takich prac. Nie dałem za wygrana i postanowiłem jednak zmusić pojazd do poruszania się o własnych siłach. Problemem był gaźnik, któremu najwyraźniej nie w smak był długi okres postoju bez kontaktu z paliwem. Ponieważ jest to gaźnik typu stromberg, a więc właściwa przepustnica uruchamiana jest podciśnieniem w rurze ssącej, wiec tłok po prostu skleił się z cylindrem i o podaniu mieszanki paliwowo-powietrznej można było zapomnieć. Po wstępnej kąpieli auto wygląda tak

Autu nie można zarzucić braku wyjątkowości, pod względem urody, z samochodów które posiadam, brzydszy jest tylko Steyr Puch Haflinger…

Najbardziej podoba mi się jednostka napędowa, nawet z przodu wygląda ciekawie

z góry widok jest jeszcze lepszy

a pasek klinowy pracujący „z za winkla” i napędzający wentylator silnika dopełnia tego widoku

Środek jest dość siermiężny, ale maluchy tez nie wyglądały lepiej

Co tylko się da jest sygnowane marką producenta

Nawet osłony przeciwsłoneczne

Zestaw wskaźników w desce rozdzielczej również nie rozpieszcza

Umiejscowienie dźwigni zmiany biegów jest dość niezwykłe, ale działa w układzie „H”, jak w dorosłym samochodzie

Powyżej jest miejsce na zamontowanie radia, ktoś wykorzystał jedynie połowę szerokości. Oczywiście konstruktor przewidział miejsce na antenę, ale ponieważ w serii nie było radia, więc i otwór w dachu ma gustowną zaślepkę. Antena chowała się lewym słupku „B”

Nie ukrywam, że byłoby mi miło zdobyć taką antenę, dedykowaną do tego modelu

Koła o wymiarze 10″, z rozstawem śrub 4X110

Docelowo przewiduję zastosowanie kół o średnicy obręczy 12″. Spowodowane jest to większą dostępnością ogumienia i oczywiście felg ze stopów lekkich. Koła potrafią bardzo zmienić wygląd auta, a temu jest to wyjątkowo potrzebne.

Na koniec jeszcze jeden znaczek firmowy, tym razem na błotniku

Podsumowując, samochód do najurodziwszych nie należy, ale ma niewiarygodny potencjał. Parametry tego maleńkiego silnika też rzucają na kolana. W końcu maluch o tej pojemności generował całe 21KM, a to „urządzenie” z pojemności większej o 5ccm pokazuje już 33,82… tyle że kW, co daje wynik 46KM…

 

Zaszufladkowano do kategorii WPISY